slide-5.jpg
05
Mar
Pamięci Jerry Boron
Posted by Super User

„Z drobiazgów życiowych wykonanych wielkim sercem powstaje wielkość człowieka" - te słowa kardynała Wyszyńskiego doskonale oddają sens działania pani Jerry Boron, która zmarła 16 marca 2018 roku w USA.

     Kiedy w 1991 roku wraz z mężem powoływała do życia Letnią Szkołę Języka Angielskiego w ówczesnym Zespole Szkół Zawodowych im. W. Orkana w Starym Sączu, zapewne nie zastanawiała się, jakie efekty przyniesie ta praca. Udało jej się zgromadzić wokół siebie amerykańskich nauczycieli, którzy jako wolontariusze, co roku w lipcu przyjeżdżali do Starego Sącza, żeby uczyć polskie dzieci i młodzież języka angielskiego. Co prawda, dzisiaj nie wydaje się to takie spektakularne, ale 27 lat temu było fenomenem na skalę ogólnopolską.

     Szkoła cieszyła się ogromnym powodzeniem, dla niektórych uczniów stała się wręcz „nałogiem”, bo uczestniczyli w zajęciach przez kilkanaście lat… Pasja pani Jerry, zaraźliwa i nieskończona, sprawiała, że przez 20 lat Stary Sącz, w pierwszych tygodniach lipca, był ośrodkiem młodości i spełniających się marzeń.

      Nie była to jedyna forma, w jakiej pani Jerry udzielała pomocy polskim dzieciom i młodzieży. Co roku, dzięki niej, do szkół w Padua i Elyrii w USA wyjeżdżali na rok nasi ówcześni uczniowie. Rodzice uczniów ponosili wyłącznie koszty przelotu do Stanów, ale ich roczny pobyt tam i koszty nauki finansowała pani Jerry, a wielu z nich przez cały rok mieszkało u niej w domu! Pobyt w USA  dla wszystkich stawał się prawdziwym oknem na świat – wracali z perfekcyjną znajomością języka, co z kolei w Polsce ułatwiało im drogi rozwoju.

      Działalność pani Jerry Boron , która była osobą niezwykle skromną i nigdy nie domagała się nagłaśniania swoich zasług, nie da się przecenić. Wszyscy, którzy ją znali, zachowają o niej cudowne wspomnienie, tym bardziej, że była wyrazistą i barwną osobowością.

      Gdy myśli się o takich ludziach jak pani Jerry Boron, wraca wiara w ludzi, w ich bezinteresowną dobroć, zdolność do poświęcania się dla innych i w to, że świat nie może być zły, skoro istnieją tacy jak ona ludzie.

       Dzisiaj pani Jerry zapewne patrzy na nas z  „niebieskich wrzosowisk” i z uśmiechem przyjmuje wszystkie słowa wdzięczności od tych, którzy nigdy nie zapomną, co dla nich zrobiła.

       „Niech dobry Bóg zawsze Cię za rękę trzyma” - droga pani Jerrry, a my dziękujemy, że mogliśmy Cię poznać. Zostaniesz w naszej wdzięcznej pamięci na zawsze!

Małgorzata Piluch

.