01
Gru
W roku szkolnym 2015/2016 do społeczności uczniów naszej szkoły dołączyli uczniowie z Ukrainy
Posted by Super User

Obecnie w naszej szkole uczy się czterech kolegów i jedna koleżanka zza wschodniej granicy.

O tym kim są, skąd pochodzą, jak wyglądały ich początki w nowym, obcym środowisku, można przeczytać w poniższym wywiadzie przeprowadzonym podczas dodatkowych lekcji języka polskiego.

 

Magdalena Wasiluk:  Czy zadomowiliście się już w Polsce, w Starym Sączu?

 Andrii: A co to znaczy „za-do-mo-wi-li-ście”?

MW: „Zadomowić się” to znaczy przyzwyczaić się do nowego miejsca albo środowiska

Andrii: Tak, teraz już tak …

MW: Na początku było trudno?

Andrii: Oj było… Nie znaliśmy tutaj nikogo, prawie wcale nie znaliśmy języka polskiego… Nie umieliśmy nawet odpowiedzieć na pytanie: „Skąd pochodzicie?”, a tu trzeba było uczyć się, pisać sprawdziany…

MW: A dzisiaj czytacie III część „Dziadów” Mickiewicza…

Petro: Proszę nawet nie wspominać tej lektury  (śmiech)

MW: Uspokoję was – ona sprawia trudność nawet polskim uczniom, wymaga znajomości nie tylko języka, ale też historii Polski.

Andrii: Jest bardzo skomplikowana !

MW: Powracając do pytania, czujecie się już lepiej w Starym Sączu?

Andrii: Oczywiście… wszyscy nam tutaj pomagają i robią wszystko, żebyśmy się czuli jak w domu.

              Niestety, nie jest łatwo. Kiedy opadły emocje związane z ekscytacją nowościami, przyszła ogromna tęsknota za domem, najbliższymi, jednak serdeczność tutejszych ludzi pomaga nam to przetrwać.

MW: A jak jest w waszym przypadku (zwrot do uczniów z pierwszej klasy)?

Oleksandr: My jeszcze się przyzwyczajamy. Musimy pokonać barierę językową. Są lekcje, na których niewiele rozumiemy, np.: fizyka, podstawy przedsiębiorczości…

MW: Wynika to chyba ze specjalistycznego języka, fachowych terminów?

Roman: Tak, musimy najpierw zrozumieć znaczenie niektórych terminów po ukraińsku, a dopiero potem tłumaczyć na język polski.

MW: Ale jak wynika z doświadczenia Andrzeja i Piotra, to z każdym dniem będzie coraz lepiej… A propos Andrzeja i Piotra… Chłopcy nie jesteście źli, że spolszczam wasze imiona? zamiast „Andrii” i „Petro” mówię „Andrzej”  i „Piotr”?

Andrii: (śmiech) … Nie, proszę mówić Andrzej.

MW: Dlaczego się śmiejesz?

Andrii: Bo pani tak śmiesznie mówi: „Andrii”.

MW: Źle wymawiam?

Andrii: Zabawnie pani akcentuje… tak po polsku.

MW: Dobrze, to żeby was nie rozśmieszać, będę używać polskich odpowiedników waszych imion.

          Opowiedzcie polskim kolegom skąd pochodzicie.

Anastazja: Wszyscy pochodzimy z obwodu żytomierskiego (północ Ukrainy).
                     Z Żytomierza pochodzi tylko Andrii, ja i Petro z Nowej Borowej, Roman z Horoszowa, a Sasza (Oleksandr) z Daszynki. Miejscowości te są oddalone ok. 60 km od Żytomierza i są trochę mniejsze od Starego Sącza.

W Nowej Borowej, czyli tam, gdzie mieszkam, znajdują się dwie szkoły: gimnazjum i liceum, Muzeum Historyczne II Wojny Światowej, kościół, dwie cerkwie. Miasteczko jest pięknie położone  wśród zieleni. Osobiście najbardziej lubię trasy spacerowe nad rzeką Irszą.

MW: Andrzej, a co możesz powiedzieć o Żytomierzu, przecież to bardzo duże miasto, liczy ponad 250 tysięcy mieszkańców…

Andrii: Kocham je, bo to moje miasto rodzinne, chociaż nie jest tak pięknie usytuowane między górami jak Stary Sącz.

Jest tam kilka parków, muzeów, teatrów, uniwersytet.

Moim ulubionym miejscem jest galeria handlowa „Global”, bo tam spotykam się z przyjaciółmi. Galeria ta to kompleks, w którym pod jednym dachem są: kino, lodowisko, park trampolin, restauracje, no i oczywiście sklepy.

MW: Pochodzicie z różnych miejscowości, to jak to się stało, że znaleźliście się w Starym Sączu, w jednej szkole?

Roman: Połączyła nas wszystkich osoba pani Żanny Szyszkiny Mikołajewnej…

                Pani Żanna (z pochodzenia Polka) wraz z mężem Olegiem prowadzili w obwodzie żytomirskim zajęcia dla dzieci – artystyczne i językowe.

Od szóstego roku życia należałem do zespołu muzycznego prowadzonego przez nich, który wykonywał piosenki z różnych krajów i niejednokrotnie występowaliśmy w Polsce. Pani Szyszkina uczyła nas też języka polskiego.

Anastazja: Ja i Petro również chodziliśmy na lekcje polskiego do pani Żanny, ale w Nowej Borowej.

MW: Sasza, ty też uczyłeś się polskiego u pani Szyszkiny?

Oleksandr: Nie, kiedy pojawiła się możliwość wyjazdu do Polski, zapisałem się na wakacyjny kurs językowy. Przed przyjazdem do Starego Sącza uczyłem się polskiego przez 3 miesiące.

Andrii:  Ja na przykład polskiego uczyłem się z książki; „Kurs języka polskiego dla początkujących”. Przerobiłem sam 15 lekcji i z takim poziomem języka tutaj przyjechałem.

MW:  W takim razie to niesamowite, że dzisiaj tak swobodnie sobie rozmawiamy…

Andrii: Tak, ale przez rok dookoła mnie słyszałem tylko język polski: w szkole, w internacie, na ulicy... Nie miałem wyjścia, musiałem zacząć mówić w tym języku.

MW: Macie polskie korzenie?

Petro: Moi pradziadkowie byli Polakami

Andrii: Moja prababcia Katarzyna urodziła się we Lwowie, który jeszcze wtedy należał do Polski.

MW: Co was zaskoczyło w naszej szkole, czy dostrzegalne są różnice między szkołą ukraińską a polską?

Anastazja: Wakacje na Ukrainie trwają 3 miesiące… (śmiech )

MW: O, to tak jak  u polskich studentów.

Anastazja:  A ukraińscy studenci mają  tylko 2 miesiące wolnego.

Oleksandr: U nas obowiązkowa nauka w szkole trwa 9 lat.

                       Można ją podzielić na 2 etapy:

  • Poziom elementarny klasy I – IV
  • Poziom niższy średni, klasy V – IX

Po klasie IX można kontynuować naukę w tej samej szkole  jeszcze przez dwa lata i zakończyć ją maturą albo przerwać i podjąć edukację w liceum lub technikum. Tam nauka, jak w Polsce, trwa 3 i 4 lata, i też zakończona jest egzaminem maturalnym. Uczniowie, którzy uzyskali dobre wyniki na maturze, mogą pójść na studia wyższe.

Petro: Ja i Sasza jesteśmy już po maturze ukraińskiej.

Andrii: Petro na egzaminie z matematyki uzyskał 198 punktów na 200 możliwych!

MW: O, to gratuluję !

Petro: Dziękuję !

MW: A jak wygląda matura z języka ukraińskiego?

Petro: W szkole ukraińskiej mamy przedmioty: język ukraiński, na którym uczymy się gramatyki i zagadnień z językoznawstwa oraz literaturę ukraińską.

Oleksandr: Jest jeszcze przedmiot: literatura zagraniczna.

Petro: Matura z języka ukraińskiego jest bardzo trudna. Na egzaminie pisemnym trzeba odpowiedzieć na ok. 40 pytań z gramatyki, literatury, napisać wypracowanie i rozwiązać test  z czytania ze zrozumieniem.

MW: To za niedługo czeka was druga matura w Polsce…

Petro: Tak, ale ta jest trudniejsza, bo w języku polskim.

MW: Na pewno sobie poradzicie… Czego z całego serca wam życzę !